Potyczka drapieżnych kotów

15 zdjęć w galerii
Poranny ryk silnika, ruch i dynamika. W parku sprzętu technicznego 10. Brygady Kawalerii Pancernej znów zawrzało. Kompania czołgów zameldowała gotowość do wykonania marszu.
Przedostatni tydzień października minął czołgistom pod znakiem ćwiczenia taktycznego z wojskami pk. PANTERA-20. Różnorodność i złożoność zadań, które stanęły przed 2 kompanią czołgów, stanowiły sposobność dla dowódcy 1 batalionu czołgów do dokonania oceny poziomu wyszkolenia kompanii, jej zgrania oraz oceny zdolności do wykonywania zadań zgodnie z przeznaczeniem. Oceniany był również dowódca ćwiczącego pododdziału, który jest odpowiedzialny za planowanie, organizowanie i dowodzenie kompanią podczas wykonywania zadań bojowych.

"W czasie czterodniowego ćwiczenia, kompania czołgów będzie realizowała działania w rejonie ześrodkowania, będzie prowadziła natarcie oraz działania opóźniające"- tak w dzień rozpoczęcia manewrów zapowiadał kierownik ćwiczenia ppłk Krzysztof Kacperek.
 
Cele i założenia "Pantery” były jasne. Sytuacja taktyczna zakładała, że kompania po wykonaniu marszu i zajęciu rejonu ześrodkowania, w początkowej fazie będzie działać jako odwód przeciwpancerny dowódcy Brygady. W tym czasie można było zobaczyć i ocenić ćwiczący pododdział podczas realizacji zadań w warunkach zagrożenia użyciem broni masowego rażenia. Sprawdzeniu podlegało również stosowanie procedur w przypadku kontaktu z przeciwnikiem i zwalczania jego grup dywersyjno- rozpoznawczych (GDR), a także współdziałanie z oddziałem zaporowym, wykonując zadania na rubieży ataku ogniowego. Ten etap działań obejmował również praktyczne współdziałanie z plutonem minerów, jak i realizację procedur wsparcia ogniowego.
 
Kolejny etap działań 2 kompanii czołgów to powrót w ugrupowanie batalionu i odtworzenie zdolności bojowej, a następnie działanie w rejonie ześrodkowania, podczas którego w dalszym ciągu sprawdzane były reakcje i zachowania ćwiczącego pododdziału w różnych sytuacjach taktycznych, np. pojawienie się drona, czy sprawdzenie procedur kontaktowych, gdy oddziałują GDR. Ten czas stanowił zarówno sposobność do zaplanowania i przygotowania się do wykonania natarcia przez kompanię.
 
Ostatnie dwa dni ćwiczenia to przede wszystkim natarcie. W wyniku działania sił przeciwnika, kompania czołgów była zmuszona do przejścia do obrony oraz rozbudowy fortyfikacyjnej w zajmowanym rejonie. W wyniku działań przeciwnika pododdział pancerny został skażony i wycofany z walki, gdyż musiał przejść całkowitą likwidację skażeń, co z kolei odbywało się przy współdziałaniu z plutonem chemicznym. Po tych czynnościach kompania przemieściła się ponownie do rejonu ześrodkowania, by tam odtworzyć zdolność bojową.
Sytuacja taktyczna podczas tego kilkudniowego przedsięwzięcia na bieżąco była podgrywana przez kierownika ćwiczenia, który wymuszał na dowódcy podejmowanie szybkich i adekwatnych do danej sytuacji decyzji.
 
"Mimo, że to kompania czołgów była poddawana ocenie, sprawdzane było również funkcjonowanie innych elementów ugrupowania batalionu. Za każdym razem na tego typu ćwiczeniach zadania realizują również inne pododdziały, między innymi kompania dowodzenia, elementy logistyczne i medyczne, a także sztab batalionu. Ponadto będziemy współpracować z pododdziałem z 4 pułku przeciwlotniczego".- skomentował na wstępie dowódca 1 batalionu czołgów.
 
Poza ćwiczącymi pododdziałami wojsk własnych, za tak zwaną podgrywkę, czyli pozorowanie sił przeciwnika, odpowiedzialna była inna kompania czołgów z 1 batalionu. Czerwone krzyże na pojazdach, żołnierze oznaczeni czerwoną przepaską na ramieniu i hełmie wyraźnie odróżniali się od „swoich”. Jak to jest być przeciwnikiem dla kolegów? Chyba niełatwo. A swoje odczucia i  spostrzeżenia wyjawił dowódca plutonu czołgów strony przeciwnej- st. sierż. Sebastian Śledź - "Musimy wykonać swoje zadania, a chłopaki z ćwiczącej kompanii muszą mieć świadomość, że przeciwnik też jest myślący, też ma jakiś plan, taktykę i wcale nie będzie z nim tak łatwo. Dlatego postaramy się by nasze działanie odzwierciedlało realne sytuacje, które sprawdzana kompania może napotkać na polu walki".
 
Ocena poziomu wyszkolenia kompanii jest najważniejszym egzaminem dla dowódcy tego szczebla oraz dla jego pododdziału. Podczas kilku dni tego ćwiczenia, funkcjonowanie czołgistów w każdym zakresie ograniczało się do działania w obrębie swoich czołgów: wykonywali w nich zadania bojowe, a „pancerne maszyny” jednocześnie stanowiły dla nich tymczasowy „dom”, w którym mogli odtworzyć zdolność bojową.
 
 
23.10.2020 r.
Tekst: kpt. Monika Wywiórka
Zdjęcia: szer. Kamil Oślizło