None
Autor zdjęcia: Domena publiczna.

Bitwa pod Komarowem 1920 r.

Na przełomie sierpnia i września 1920 r. doszło do największej bitwy kawaleryjskiej pod Komarowem na przedpolach Zamościa. Starły się tam wojska wchodzące w skład 3. Armii gen. Władysława Sikorskiego i rosyjskiej 1. Armii Konnej Siemiona Budionnego. Główny udział w bitwie ze strony polskiej miała 1. Dywizja Jazdy dowodzona przez płk. Juliusza Rómmla.

 

Po nieudanych próbach zdobycia Lwowa 1. Armia Konna skutecznie ponaglana rozkazami naczelnego dowództwa rosyjskiego, ruszyła na pomoc wojskom Frontu Zachodniego Michaiła Tuchaczewskiego. Była to jednak pomoc spóźniona, gdyż pobite na przedpolach Warszawy wojska rosyjskie były spychane w kierunku Niemna. Niemniej jednak w dniu 21 sierpnia 1. Armia Konna przeprawiła się pod Sokalem przez Bug i podjęła marsz po linii: Zamość-Krasnystaw-Lublin. Pojawienie się bolszewickiej kawalerii w okolicach Lublina mogło wywołać spore zamieszanie na południowym odcinku polskiego Frontu Środkowego. Załoga Zamościa stawiła mężny opór, ale forpoczty bolszewickie obeszły twierdzę posuwając się w kierunku Krasnegostawu, zaś główne siły Budionnego rozpoczęły oblężenie miasta.

 

Wobec powstałego zagrożenia została wyodrębniona Grupa Pościgowa pod dowództwem gen. ppor. Stanisława Hallera, tj. 13. DP oraz 1. DJ, w skład której weszły:

 

  1. 6 Brygada Jazdy – dowódca płk Konstanty Plisowski, składająca się z następujących pułków:

1)      1. Pułk Ułanów Krechowieckich – d-ca płk Sergiusz Zahorski;

2)      12. Pułk Ułanów Podolskich – d-ca rtm. Tadeusz Komorowski;

3)      14. Pułk Ułanów Jazłowieckich – d-ca kpt. art. Michał Belina-Prażmowski.

  1. 7. Brygada Jazdy – d-ca płk Henryk Brzozowski, w składzie:

1)        2. Pułk Szwoleżerów Rokitniańskich – d-ca mjr Rudolf Rupp;

2)        8. Pułk Ułanów Księcia J. Poniatowskiego – d-ca rtm. Kornel Krzeczunowicz;

3)        9. Pułk Ułanów Małopolskich d-ca mjr Stefan Dembiński.

 

Pułki jazdy były wspierane ogniem kombinowanego dywizjonu artylerii konnej: baterie 1. dak, 3. dak, 6. dak – d-ca mjr Leon Hózman. Ogółem Grupa Pościgowa liczyła ok. 7500 tys. żołnierzy i 48 dział.

 

W dniu 30 sierpnia oddziały 13. DP podeszły pod Zamość uderzając na jedną z kolumn 1. Armii Konnej. Zagrożeni okrążeniem Rosjanie cofnęli się za Huczwę. Do akcji weszła też 1. DJ, która uderzyła na Cześniki. Po przegrupowaniu sił Rosjanie ponownie zaatakowali w pasie działania 7. BJ (liczyła tylko 930 kawalerzystów i 30 cekaemów). W ten sposób rozpoczęła się bitwa pod Komarowem.

 

Artyleria rosyjska rozpoczęła ostrzał Komarowa. Główne jednak zmagania toczyły się o tzw. wzgórze 255 w Wolicy Śniatyckiej. Artyleria konna i broń maszynowa 7. BJ skutecznie powstrzymała napór rosyjski. Przez trzy godziny trwały ciężkie walki pod Wolicą Śniatycką. 

 

Do pola bitwy zbliżyła się 6. BJ. płk. K. Plisowskiego. Nadarzającą się okazję do wspólnego kontruderzenia postanowił wykorzystać dowódca 1. DJ., który niezwłocznie wydał rozkaz do szarży. Wydarzenie to opisuje następująco: „Nareszcie serce zabiło z radości! Z tyłu wyłania się rozwinięty w ławę pułk Krechowiecki, który spokojnym miarowym galopem szybko się zbliżał! Za nim widać było żółte linie ułanów Jałowieckich. Jeszcze parę chwil i linie nasze z okrzykiem „hurra” przekraczają wymęczone nierówną walką twarde pułki 7 Brygady! Jak na kiwnięcie różdżki czarodziejskiej, z prawej strony ukazują się ławy 12 pułku ułanów, prowadzonych przez rotmistrza Komorowskiego i przedłużają skrzydło Krechowiaków. W kilkadziesiąt sekund cały obraz bitwy zmienił się zupełnie. Budiennowcy zmykają rąbani i kłuci przez Krechowiaków i Czternastkę, całe przedpole wraz z zasłaniającym horyzont wzgórzem 255 przechodzi w nasze ręce”.

 

Rosjanie nie wytrzymali naporu polskiej kawalerii i w rezultacie pod Wolicą Śniatycką zostały rozbite 11. i 4 DKaw. nieprzyjaciela, a 1. Armia Konna rozpoczęła odwrót w kierunku wschodnim. W ślad za uciekającym wrogiem ruszyła 1. DJ w kierunku Majdan-Niewirków-Zawalów. W trakcie pościgu w godzinach popołudniowych na tyły polskiej 7. BJ niespodziewanie uderzyły dwie sowieckie dywizje kawalerii. Sytuacja została jednak opanowana przez świetną szarżę 9. Pułku Ułanów Małopolskich, który zatrzymał bolszewicką kawalerię i tym samym dał czas na przygotowanie się do walki pozostałym polskim pułkom kawaleryjskim. O rezultacie bitwy przesądziła brawurowa szarża 8. i 1. puł., w wyniku której rosyjska 6. Dywizja Kawalerii została zmuszona do ucieczki. Brygady Jazdy płk. J. Rómmla – triumfowały.

 

Zwycięskie zmagania pod Komarowem zostały okupione stratą 300 poległych i rannych kawalerzystów oraz 500 koni. Reasumując, należy podkreślić, że bitwa pod Komarowem należała do największych jakie stoczyła kawaleria w XX w. Wzięły w niej udział ze strony rosyjskiej: 11. DKaw. licząca ok. 1500 żołnierzy, 6. DKaw. – ok. 1800 żołnierzy i Samodzielna BKaw. ze stanem ok. 800 żołnierzy.

 

Polska 1. DJ płk. Juliusza Rómmla posiadająca w swoich szeregach blisko trzy razy mniej żołnierzy, zatrzymała impet osławionej 1. Armii Konnej S. Budionnego, a w wyniku brawurowych szarż odrzuciła nieprzyjaciela na wschód.

Świetne zwycięstwo kawalerii nie zostało jednak należycie wykorzystane, gdyż zawiódł czynnik współdziałania z własną 13. DP.

 

Pod Komarowem, a następnie w bitwie pod Hrubieszowem 1. Armia Konna została tak osłabiona, że do końca wojny polsko-rosyjskiej 1920 r. nie odegrała już żadnej znaczącej roli. Bitwa pod Komarowem stanowi jedną z najchlubniejszych kart historii kawalerii polskiej. Potwierdziła ona, że skierowanie 1. Armii Konnej na tyły zgrupowania uderzeniowego polskiego Frontu Środkowego było dużym błędem. Konnica Budionnego nie mogła już zmienić losów bitwy nad Wisłą, która była zapoczątkowana dwa tygodnie wcześniej. Klęska bolszewików na przedpolach Zamościa osłabiła tym samym możliwości ofensywne ich Frontu Południowo-Zachodniego, co miało wpływ na rezygnację ze zdobycia Lwowa.

 

W komunikacie Naczelnego Dowództwa WP, czytamy: „… Grupa Hallera, która 31 VIII dotarła do Komarowa zdecydowanym ruchem uderzyła na tyły atakujących Zamość bolszewików i nawiązała łączność z załogą miasta. Powyższe zmusiło Budionnego do rozpoczęcia szybkiego odwrotu w kierunku wschodnim. Walki z Budionnym nacechowane były wszędzie niezwykłą zaciętością. Całe dywizje nieprzyjacielskie pomimo ogromu strat szarżowały kilkakrotnie, celem uformowania sobie drogi. Przebijając się na wschód przez Tyszowce i Werbkowice. Budiennyj poniósł nader ciężkie straty w zabitych i rannych, w tym kilku dowódców brygad i pułków i 12 komisarzy oraz zostawił w naszych rękach znaczną zdobycz, dwadzieścia kilka dział, wielką ilość km, transporty amunicji artyleryjskiej, kancelarie pułkowe, itd.

 

W celu zachowania w pamięci chlubnych kart chwały polskiej kawalerii, Minister Obrony Narodowej na podstawie Decyzji Nr 432/MON z dnia 24 grudnia 2013 r. ustanowił w dniu 31 sierpnia – Święto Kawalerii Polskiej.

 

Autor: ppłk Ryszard Najczuk.

 

Bibliografia:

 

1.     Dzieje oręża polskiego, pod red. Wiesława Jana Wysockiego. Warszawa 2000.

2.     Szlakiem oręża polskiego, pod red. Wiesława Jana Wysockiego. Warszawa 2003.

3.     Krząstek Tadeusz, Polska i Ukraina w walce o niepodległość 1918-1920. Warszawa 2009.

4.     Tadeusz Krząstek, Wojna polsko-rosyjska 1919-1920. Warszawa 1995.