None

Podwodne zagrożenia

4 zdjęć w galerii
Sezon na nurkowanie trwa praktycznie cały rok, ale to okres letni jest tym w którym najczęściej spotykamy miłośników podwodnych przygód.
Propagatorem nurkowania jako sportu ekstremalnego był między innymi żołnierz 3 batalionu inżynieryjnego z Niska, weteran z Afganistanu, ŚP. chor. Sebastian Marczewski, który jako nurek głębokościowy zginął 6 lipca 2019 r. w trakcie przygotowań do bicia rekordu zejścia na głębokość 333 metrów. Planował zejść na głębokość 333 metrów, czego nie dokonał jeszcze nikt w historii. Niestety, utknął na głębokości 150 metrów. Ale to nie tylko takie śmiertelne niebezpieczeństwa czekają na nurków pod wodą.

Nurkowanie, pomimo drogiego specjalistycznego wyposażenia, obecnie jest jedną z najpopularniejszych „dyscyplin” turystycznych. Umożliwia zajrzenie pod lustro wody, poszerza wachlarz wakacyjnych możliwości i daje szanse na bycie „poza zasięgiem”. Jest modne, ale: wymaga treningu. Liczba płetwonurków rośnie, a za nią liczba miejsc gdzie można potrenować. Nurkujemy właściwie gdzie się da. Pomijając inne zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa – miejmy na uwadze, że w czasie nurkowania, oprócz widoków, ryb i roślin możemy trafić na przedmioty, których nie powinniśmy dotykać. Nie powinniśmy też, robić z takich z takich miejsc - tajemnic dostępnych tylko dla „wybrańców”. Informacja o „bombie” w wodzie na większość podziała jak ostrzeżenie. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że nie na wszystkich.

Zacznijmy od wyjaśnienia, że pod pojęciem „bomby”, zwykły człowiek może rozumieć: pocisk artyleryjski, granat moździerzowy, bombę lotniczą lub inny przedmiot wybuchowy i niebezpieczny (PWiN). Rzadziej natomiast, zapewne ze względu na swój charakterystyczny kształt, „bombą” nazywana będzie mina przeciwpancerna.

Pozostałości po działaniach wojennych są powoli, ale systematycznie usuwane przez działające na terenie całego kraju patrole saperskie i grupy nurków minerów jako wyspecjalizowane pododdziały wojskowe realizujące zadania podejmowania i niszczenia PWiN.
Poniżej postaramy się udzielić wam wskazówek, przybliżając, co nieco zasady i procedury postępowania z takimi „skarbami”… Bo właściwie, co konkretnie zrobić, kiedy to My, podczas nurkowania trafimy na „bombę” czy to w rzece, jeziorze czy w morzu?
A więc, dekalog:
1. Nie dotykać!
2. Nie obracać do zdjęcia!
3. Nie wydobywać!
4. Nie przeciągać płycej!
5. Nie powoduj nadmiernego zawirowania wokół znalezionego „przedmiotu” (ze względu na różnego typu zapalniki).
6. Postaraj się sfotografować, zapamiętać jak najwięcej szczegółów, które przydadzą się saperom, którzy będą tą „bombę” podejmować.
7. W miarę możliwości miejsce znaleziska oznaczyć, lub zapamiętać położenie: głębokość, charakterystyczne punkty, azymut na miejsce wejścia. W miarę możliwości wynurzyć się i wziąć namiary na charakterystyczne punkty na brzegu.
8. Nie uciekać, nie panikować, nie wzbudzać sensacji ani niepotrzebnego zamieszania. O ile „znalezisko” nie leży w kąpielisku lub na szlaku wodnym w miejscu gdzie może dojść do bezpośredniego uderzenia przez jednostki pływające – pośpiech nie jest konieczny.
9. Po wyjściu z wody niezwłocznie o znalezisku powiadom najbliższą jednostkę służb mundurowych (Policji, Państwowej Straży Pożarnej, Straży Miejskiej, Straży Leśnej itp.) licząc się z koniecznością podania danych osobowych oraz numeru telefonu
i postępować zgodnie z ich wskazówkami.
10. Bądź do dyspozycji odpowiednich służb – wskaż miejsce „znaleziska”.
Pierwszej oceny ryzyka i weryfikacji „naszego znaleziska” dokonują powiadomione służby. Mają one również obowiązek zabezpieczyć teren do czasu przybycia specjalistów. W przypadku znalezisk pod wodą jest to raczej niewykonalne. Wyjątkiem są wspomniane wcześniej kąpieliska czy też szlaki wodne. Kąpielisko można czasowo zamknąć, a ruch na odcinku szlaku wstrzymać.

Po weryfikacji, służby powiadamiają odpowiedzialny za dany rejon patrol saperski. Dopiero saperzy oceniają, czy „bomby” nie da się usunąć z powierzchni. Jeśli przedmiot zalega w wodzie o głębokości umożliwiającej wydobycie go z wykorzystaniem kombinezonu do pracy w wodzie, zapewne tak się stanie. Jeśli zaś przedmiotu nie widać, lub jest widoczny, ale podjęcie go wymaga wykorzystania nurka dowódca patrolu saperskiego, za pośrednictwem służb dyżurnych oraz systemu informatycznego Patrol, powiadamia specjalistów od prac minerskich pod wodą czyli właściwie terytorialną grupę nurków minerów.

Na terenie naszego kraju funkcjonują dwie grupy nurków minerów: w Świnoujściu i Gdyni. Dopiero ci nurkowie „załatwiają sprawę” definitywnie – najczęściej wydobywając „znalezisko” i przekazując je patrolowi saperskiemu do zniszczenia lub, jeżeli jest to znalezisko z głębin Bałtyku, niszczą to w wyznaczonych rejonach morza Bałtyckiego.

Przedmioty niebezpieczne pochodzenia wojskowego cały czas stanowią realne zagrożenie. W 2014 roku w rzece Pasłęce, doświadczony płetwonurek zginął od wybuchu wojennej „bomby”. Pamiętajmy o tym, że popularność nurkowania rośnie i nie wiadomo, kto jutro odwiedzi miejsce, w którym zauważyliśmy coś niebezpiecznego. Nie traktujmy miejsc z takimi pozostałościami, jako atrakcji nurkowych. Po prostu zgłaszajmy je i śpijmy spokojnie.

Sebastian Łepkowski - pierwsza gwiazdka w 1997 roku w Pro AQUA. Instruktor Płetwonurkowania KDP/CMAS M2, MN1, MWM, MPL, MSS. Kierownik Prac Podwodnych II Klasy, Nurek Zawodowy III klasy, Operator Systemów Nurkowych. Stermotorzysta, st. sternik motorowodny, żeglarz, ratownik WOPR. Współautor projektu "Mazury pod lodem". Klubowy instruktor, maniak podwodnych poszukiwań, nurkowań podlodowych i wraków.

Tekst: Sebastian Łepkowski, płk Artur Talik
Zdjęcia: archiwum S. Łepkowskiego
14.08.2020 r.