Nowy radar w Sandomierzu

2 zdjęć w galerii
Polska Zbrojna - Wysoka czułość w lokalizowaniu obiektów i odporność na zakłócenia to podstawa dobrego radaru – mówią żołnierze. 3 Batalion Radiotechniczny z Sandomierza właśnie otrzymał kolejny nowoczesny radar NUR-15M. Wystarczy kilkanaście minut, by żołnierze przygotowali go do pracy w nieznanym terenie i mogli rozpocząć obserwację przestrzeni powietrznej.
Walka elektroniczna to już stały element współczesnych konfliktów zbrojnych. Wojsko musi się liczyć z coraz bardziej wyspecjalizowanymi atakami, m.in. na sprzęt radiotechników, których zadaniem jest obserwacja przestrzeni powietrznej i ostrzeganie przed wrogimi samolotami czy dronami. – Aby nasi żołnierze byli dobrze do tego przygotowani, podczas ćwiczeń pracujemy zazwyczaj w środowisku, w którym są maksymalne zakłócenia radioelektroniczne – mówi płk Jerzy Kwika, dowódca 3 Wrocławskiej Brygady Radiotechnicznej z Wrocławia. To jednostka, która jako jedyna w kraju obserwuje całą dobę sytuację na polskim niebie. – Dla utrudnienia pracy zespołów obsługujących radary wprowadzamy do odczytów także fałszywe obiekty. Zadaniem żołnierzy jest szybkie oddzielenie tych fałszywych od tych, które mogą stanowić prawdziwe zagrożenie – opowiada płk Kwika o szkoleniu.

Bożena i Justyna na emeryturze

Aby sprostać zagrożeniom, sprzęt radiotechników musi być stale modernizowany. Urządzenia, które pełniły służbę przez dziesięciolecia, czyli wysokościomierze NUR-41 oraz odległościomierze NUR-31 o wdzięcznych nazwach Bożena i Justyna, są wycofywane z eksploatacji. Ich miejsce zajmują nowoczesne trójwspółrzędne radary średniego zasięgu NUR-15M. Pierwsze trafiły do 3 Brygady Radiotechnicznej kilka lat temu. Główna różnica między starymi NUR-ami a nowym radarem polega na jego odporności na zakłócenia. Generuje on lepszą jakość sygnału i jest bardziej czuły w lokalizowaniu obiektów powietrznych. Potrafi wykrywać cele w odległości większej o kilkadziesiąt kilometrów niż Bożena i Justyna oraz znajdujące się wyżej o kilka kilometrów. NUR-15M dysponuje również systemem przetwarzania informacji o źródłach emisji zakłóceń.

W tym tygodniu kolejny taki radar trafił do 3 Batalionu Radiotechnicznego w Sandomierzu, który podlega wrocławskiej brygadzie. W marcu rozpocznie dyżur bojowy na posterunku radiolokacyjnym w miejscowości Radoszki. Wcześniej jednak żołnierze wyznaczeni do obsługi urządzenia zostaną przeszkoleni. Odbędzie się też tzw. oblot. – Przydzielone nam samoloty, prawdopodobnie z 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego z Dęblina, będą latały po wyznaczonej przez nas trasie, a obsługa będzie sprawdzała parametry taktyczno-techniczne urządzenia, czyli dokładność wykrywania obiektów na odpowiedniej odległości i wysokości – wyjaśnia kpt. Sławomir Martyn, szef Zespołu Nadzoru Technicznego 3 Batalionu Radiotechnicznego.

Nowy sprzęt, nowe możliwości

Kapitan Martyn długo wylicza zalety nowego sprzętu. Oprócz wspomnianej już odporności na zakłócanie zwraca uwagę na mobilność urządzenia. – Nowe radary pozwalają pododdziałom radiotechnicznym na znacznie szybszą niż dotąd zmianę stanowiska pracy w terenie – mówi. Dodaje, że teraz kilku żołnierzy może przygotować radar do pracy w nowym miejscu i zacząć obserwację nieba już po kilkunastu minutach. Wcześniej, gdy musieli rozstawiać dwa urządzenia: stację NUR-31 pełniącą funkcję odległościomierza oraz NUR-41, która mierzyła wysokość wykrytych obiektów, zabierało im to około godziny. I wymagało zaangażowania kilkunastu osób.

Podczas działań bojowych szybka zmiana miejsca wpływa także na bezpieczeństwo obsługi radaru. Wiadomo bowiem, że tego typu urządzenia w razie konfliktu są na pierwszym miejscu listy celów do zneutralizowania.

W tym roku pododdziały 3 Wrocławskiej Brygady Radiotechnicznej otrzymają jeszcze sześć radarów średniego zasięgu typu NUR-15M. Oznacza to, że łącznie do końca 2022 roku polskiego nieba będzie strzegło kilkanaście takich nowoczesnych urządzeń.

Jednak to nie koniec modernizacji. – Cieszymy się z NUR-ów 15M, ale też z wielkim zainteresowaniem śledzimy prace testowe nad nowymi polskimi radarami, które pracują w innych pasmach częstotliwości i mają jeszcze lepsze właściwości bojowe – przyznaje płk Kwika. Dodaje, że postęp w dziedzinie elektroniki jest olbrzymi, a wojska radiotechniczne nie mogą pozostawać w tyle zarówno, jeśli chodzi o radary, jak i środki łączności.

Wykryje nawet małe drony

Trójwspółrzędne radary średniego zasięgu NUR-15M (TRS-15M) to najnowocześniejszy tego typu sprzęt w Wojsku Polskim. Pracują w paśmie mikrofalowym powyżej 3 GHz. Są zdolne wykrywać obiekty lecące w powietrzu na wysokości od 100 metrów do 30 kilometrów nad ziemią w odległości około 200 kilometrów od radaru. Najnowsze NUR-y mają specjalny tryb pracy, który pozwala wykrywać wolno lecące małe obiekty, jakimi są drony. Mobilny trójwspółrzędny radar jest przeznaczony do pracy w systemie obrony powietrznej jako źródło informacji radiolokacyjnej dla systemów dowodzenia i kierowania oraz do uzupełnienia luk w pokryciu radiolokacyjnym. Na radar NUR-15M składa się antena – JBR-15 i wskaźniki – RSW-15 transportowane na podwoziach samochodu ciężarowego oraz dwa agregaty zasilające – ZPO-65.

autor: Bogusław Politowski
zdjęcia: chor. Michał Machała