None

Iron Wolf 20 - szpica NATO zdała egzamin

16 zdjęć w galerii
Na wezwanie zagrożonego sojusznika zajęła pozycje obronne i odparła atak przeciwnika.
    „Iron Wolf-20” – siłą szpicy jest współdziałanie

    Zadaniem szpicy NATO, w tym żołnierzy 21 Brygady Strzelców Podhalańskich, było odparcie ataku na terytorium NATO. Dla podniesienia realizmu ćwiczeń „Iron Wolf” i poziomu ich trudności, rolę przeciwnika odegrały dwa sojusznicze bataliony wyposażone m.in. w czołgi Leopard 2A7 oraz bojowe wozy piechoty Marder 1A5. Siły Odpowiedzi NATO utrzymały swoje pozycje dłużej niż zakładał plan obrony.

   Podhalańczycy na litewski poligon w Podbrodziu przemieścili się w ramach ćwiczenia „Brilliant Jump-20”. Następujące bezpośrednio po przerzucie Sił Odpowiedzi NATO ćwiczenie „Iron Wolf” odzwierciedlało sytuację, w którym szpica prowadzi operację obrony państwa sojuszniczego. Wielotygodniowy scenariusz wiązał się nie tylko z dużym zmęczeniem, ale także z prowadzeniem działań na nieznanym terenie.
    – Takie warunki znacząco podnoszą poziom trudności zadań. Przez cały czas musieliśmy prowadzić obserwację w terenie przygodnym oraz liczyć się ze wzmożoną aktywnością przeciwnika. Nie było czasu na wstępne przygotowanie stanowisk obserwacyjnych – zaznacza sierż. Alan Sztorc, dowódca sekcji obserwatorów ognia połączonego. Dodaje, że Litwini przeprowadzili ćwiczenie na bardzo wysokim poziomie. Żeby wykonać postawione zadania pododdziały SON musiały cały czas współpracować z komponentami sojuszniczymi. Przykładem może być sytuacja, w której hiszpańscy zwiadowcy odnotowali aktywność wrogiego czołgu Leopard. – Następnie Hiszpanie poprosili nas o pomoc w dokładnej lokalizacji czołgu. Na miejsce operacji dojechaliśmy w nocy i musieliśmy skrycie zająć stanowiska oraz wypatrzyć cel – podkreśla sierż. Sztorc. Mimo trudnych warunków pojazd został zlokalizowany i zniszczony.
    Ćwiczenie miało charakter dwustronny. Oznacza to, że naprzeciw polskich, hiszpańskich oraz litewskich pododdziałów, wchodzących w skład Brygady VJTF, stanął batalion sił Wysuniętej Obecności NATO, złożony z pododdziałów niemieckich, francuskich, duńskich i norweskich oraz batalion Huzar wchodzący w skład litewskiej brygady Żelazne Wilki.
     – Dzięki takiej formule ćwiczenia dowódcy nie musieli sobie niczego wyobrażać, po prostu reagowali na sytuację w terenie. Przy każdym pododdziale działał tzw. rozjemca terenowy, który nadzorował ćwiczenie i na bazie otrzymanych informacji odnotowywał poniesione straty – mówi oficer sekcji operacyjnej brygady VJTF (Very High Readiness Joint Task Force – Siły Bardzo Szybkiego Reagowania, tzw. szpica NATO). Każda aktywność walczących pododdziałów oraz jej efekty były przekazywane kierownictwu ćwiczenia za pomocą specjalnej aplikacji. Dzięki temu rozjemcy mogli w czasie rzeczywistym kreować sytuację na polu walki. – Wymagało to natychmiastowego podejmowania decyzji przez ćwiczących. Takie środowisko ćwiczenia weryfikowało także umiejętność analizowania informacji i działania pod presją czasu.

    Raki zaskoczyły sojuszników

    W ramach ćwiczenia „Iron Wolf-20” po raz pierwszy kompanijny moduł ogniowy Rak został podporządkowany pod dowództwo sojuszniczego pododdziału. Kompania wsparcia dowodzona przez por. Konrada Witalca, wspólnie z litewską kompanią zmotoryzowaną, realizowała zadania w ramach hiszpańskiego batalionu powietrznodesantowego. – Przed ćwiczeniem zorganizowaliśmy cykl szkoleń zapoznających nas wzajemnie ze strukturą, procedurami oraz wyposażeniem. Już wtedy okazało się, że hiszpański sprzęt łączności jest niemal taki sam jak nasz i umożliwia organizację łączności w tym sieci rozpoznania artyleryjskiego na organicznym sprzęcie. To była najważniejsza wiadomość – opowiada por. Konrad Witalec. Oficer podkreśla, że Hiszpanie są częścią brygady VJTF, dlatego integracja przebiegała bezproblemowo na wszystkich szczeblach, łącznie z instalacją modułu wynośnego SKO Topaz przy hiszpańskim stanowisku dowodzenia.
    – Hiszpański model dowodzenia batalionem oparty jest o wysunięte stanowisko dowodzenia ("Tactical CP"). Mimo, że pracuje na nim niewiele osób, elementy te były w stanie realizować działalność operacyjną oraz kierować walką błyskawicznie i bez chaosu informacyjnego. W tym czasie na głównym stanowisku dowodzenia ("Main CP") spoczywał ciężar planowania, w tym planowania alternatywnego – opisuje por. Witalec.
    Hiszpanie byli pozytywnie zaskoczeni możliwościami Raków, w tym ich manewrowością oraz szybkością realizacji zadań ogniowych. – W prowadzonych działaniach wsparcie ogniowe było kluczowe. Duże znaczenie miał czas, ponieważ atakowaliśmy ruchome cele. Dzięki szybkiej decyzyjności hiszpańskich stanowisk dowodzenia zadania ogniowe realizowane były sprawnie i z bardzo dobrym efektem, a nasz batalion przez ponad trzy dni odpierał ataki przeciwnika. Przed ćwiczeniem nasze szanse oceniane były znacznie niżej – podsumowuje por. Konrad Witalec.
    Podhalańczycy pełnią dyżur w Sił Siłach Odpowiedzi NATO od 1 stycznia 2020 roku. Brygadą VJTF stworzoną z 12 krajów NATO, w tym Polaków, dowodzi gen. bryg. Dariusz Lewandowski. W przypadku ogłoszenia alarmu pododdziały te mają maksymalnie 5 dni na przemieszczenie się w rejon operacji, który może znajdować się w obszarze do 8000 km od Brukseli.


Tekst: Michał Zieliński
Źródło: Polska Zbrojna