None

Logistycy "Dwunastki" na DEFENDER-Europe20+

5 zdjęć w galerii
Aby żołnierz działał na poligonie efektywnie musi być najedzony i wypoczęty. O to, aby tak było, dbają wojskowi logistycy.
Logistyka nie jest wszystkim, ale bez niej wszystko jest niczym. To, że znane wojskowe powiedzenie nie jest wyssane z palca, widać szczególnie podczas ćwiczeń wojskowych. Nie inaczej jest podczas manewrów „Defedner Europe’20”. O to, aby żołnierze mieli co jeść, gdzie spać, a ich sprzęt był sprawny dbają między innymi logistycy z 12 Brygady Zmechanizowanej. W manewry „Defender Europe’20 Plus”, które odbywają się na drawskim poligonie jest zaangażowanych cztery tysiące amerykańskich sił zbrojnych i dwa tysiące Polaków. Jednostką Wojska Polskiego, która jest najliczniej reprezentowana jest 12 Brygada Zmechanizowana. O to, aby tysiąc żołnierzy miało co jeść i gdzie spać dba batalion logistyczny. To właśnie ten pododdział zorganizował na poligonie polowy punkt żywieniowy. Przez całą dobę 18 kucharzy, 20 osób obsługi i kilku kierowców pojazdów specjalistycznych zapewnia ćwiczącym żołnierzom posiłki. Mimo, że każdy z nich odbywa się o wyznaczonej porze, praca w kuchni trwa niemal przez całą dobę. – Śniadanie jest wydawane żołnierzom między 5.30, a 7 rano. Jednak, aby było to możliwe, kuchnia musi rozpocząć pracę dużo wcześniej, niekiedy nawet o 2, 3 w nocy – mówi st. chor. sztab. Leszek Chudziński, dowódca polowego punktu żywnościowego. – Kiedy żołnierze jedzą już śniadanie, w naszej kuchni rozpoczynają się już przygotowania do obiadu, a kiedy jedzą obiad, do kolacji – dodaje. Oczywiście to co jedzą żołnierze, nie jest przypadkowe. Wszystkie posiłki są zaplanowane dużo wcześniej, tak aby były odpowiednio zbilansowane, a także miały określoną kaloryczność. Do przygotowywania posiłków żołnierze korzystają z kilku kuchni polowych. Każda osoba, która jest zaangażowana w ten proces ma wyznaczone zadanie – od nastawiania wody, po przygotowanie warzyw do zupy czy mięsa. Na potrzeby jednego obiadu musza na przykład przygotować 1200 kotletów mielonych. Za samo ich lepienie odpowiada pięć osób. Wszystkie uwijają się jak w ukropie - kiedy jedna osoba porcjuje mięso, druga je formuje. – Ten etap przygotowań trwa mniej więcej godzinę, a przecież mięso trzeba wcześniej zmielić, a potem usmażyć – mówi st. chor. sztab. Chudziński.
Do obiadu, żołnierze otrzymują także ziemniaki. Te wojsko kupuje już obrane, jednak z warzywami sprawa nie jest już tak prosta. Żołnierze obierają i czyszczą je za pomocą specjalnej maszyny, jednak po tym procesie, każda marchew czy pietruszka, w zależności jaki posiłek jest zaplanowany na dany dzień, jest przez żołnierzy kontrolowana, a następnie w razie konieczności „oczkowana”.
A ilości, które wojsko wykorzystuje podczas działań na poligonie są imponujące. Do przygotowania zup czy surówek żołnierze zużywają 500-600 kilogramów warzyw dziennie. A jakie potrawy najbardziej lubią żołnierze? Tu nie ma zaskoczenia, największym powodzeniem cały czas cieszy się… wojskowa grochówka. – Zupa grochowa przygotowana na poligonie nigdy nie smakuje tak jak ta, którą robimy w domu. Kiedy pojawia się ona w naszym menu, kolejka po dokładkę ustawia się do samego końca – mówi kpr. Mateusz Rojewski, kierownik kuchni.
Po każdym posiłku, wszystkie naczynia które wykorzystano podczas gotowania trafiają do specjalnego kontenera, w którym są myte. Jest on wyposażony w dozownik do środków chemicznych, bojlery ciepłej wody, a także w zbiornik ociekowy, na zużytą wodę. Dzięki temu ścieki nie spływają do podłoża, a są transportowane i utylizowane w oczyszczalni. – Dbamy o środowisko – mówi z dumą st. chor. sztab. Chudziński.
Na poligonie stanęła także pralnia polowa. Dzięki temu każdy żołnierz może w trakcie ćwiczenia wyprać mundur lub bieliznę. Aby to zrobić, należy wcześniej zgłosić się do obsługi pralni, która zanotuje co dany żołnierze oddaje do czyszczenia, następnie waży i pakuje odzież do specjalnego worka. Następnie takie pakunki lądują w bębnach pralek. – Mamy do dyspozycji dwa bębny, każdy o ładowności 20 kilogramów. Jedna tura prania trwa mniej więcej 1,5 godziny – mówi st. szer. Daniel Rejnicz z obsługi pralni. Wyprana odzież trafia do suszarek, a następnie do miejsca tzw. „zabiegów wykończeniowych” gdzie ta jest składana i magazynowana, dopóki nie odbiorą jej właściciele. Starszy szeregowy zdradza także, że żołnierze mogą korzystać z pralni bez ograniczeń. Dziennie w kolejce przed kontenerem ustawia się mniej więcej 100-130 osób. – Od początku ćwiczenia wypraliśmy już 2 tony 300 kilogramów prania – mówi.
Oczywiście żołnierze na poligonie muszą przede wszystkim prowadzić działania bojowe. Aby było to możliwe, ich sprzęt musi być sprawny, a pojazdy zatankowane. Dlatego w miejscu zgrupowania raz lub dwa razy dziennie, w zależności od intensywności ćwiczeń, melduje się cysterna CD-10 na pojazdach Jelcz 662. Następnie w punkcie przeładunku materiałów pędnych i smarów jej zawartość jest przeładowywana do mniejszych cystern CD-5 na samochodach Star 266. - Oczywiście cały proces odbywa się zachowaniem wszelkich środków bezpieczeństwa, żołnierze mają przygotowane do użycia gaśnice, uziemienia, przy pojazdach są też zamontowane specjalne wanienki, aby w razie wycieku paliwa, nie przedostało się ono w teren i nie doszło do skażenia środowiska – podkreśla st. chor. sztab. Chudziński. Następnie pojazd rusza na poligon, aby dostarczyć paliwo żołnierzom. Jest ono wykorzystywane zarówno do tankowania pojazdów, jaki i znajdujących się w terenie agregatów. Wszystkie produkty, z jakich wojsko korzysta podczas manewrów „Defender Europe’20” dostarcza 16 Wojskowy Oddział Gospodarczy. – Wypoczęci i odpowiednio zaopatrzeni żołnierze oraz sprawny sprzęt to dla nas największa satysfakcja za wykonaną pracę – mówi ppłk Bogusław Pisała, komendant 16 WOG.

Tekst: Magda Miernicka /PZ
Foto: Michał Niwicz/PZ