Niestety Twoja przegladarka nie obsluguje apletow Flash(zainstaluj dodatek flash) lub wystąpił problem z dostępem do pliku multimedialnego
wojskowy telefon zaufania 022 687 48 00 pon. - pt. w godz. 12:00-18:00
wojskowa skrzynka zaufania

Kontakt 

Niestety Twoja przegladarka nie obsluguje apletow Flash(zainstaluj dodatek flash) lub wystąpił problem z dostępem do pliku multimedialnego Zainstaluj najnowszy flash player
Data: 2007-09-11 00:00:00
Warto przeczytać - "Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej"
Autor: Olena Suchanowa-Kosiorek


Sygnałem jest „zdechły szczur wiszący na klamce”, tak zaczyna się 56 Kompania Specjalna.
Z Piotrem Bernabiukiem, autorem książki pod tytułem „Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej”, dziennikarzem związanym z wojskiem od 1970 roku rozmawia Olena Suchanowa-Kosiorek z wydawnictwa książkowego Red Horse.
 
W jakich okolicznościach powstawała książka?
Książka „Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej”, została mnie opowiedziana przez mjr Kupsa tak się złożyło, że ja ją pisze, ale w dużym obszarze są to nasze wspólne losy. Na początku lat 70-tych trafiłem 56, Kompanii Specjalnej jako dziennikarz, a za niespełna dziesięć lat pojawił się tam młody podporucznik Kups, spotkaliśmy się na ćwiczeniach i do tej pory nasze losy splatają się i z historią kompanii i z tym co po niej zostało.
 
Skąd Pan czerpał tak szczegółowe informacje o 56 KS?
Właściwie ta książka napisała się sama. Po każdej wizycie w kompani, po każdej wizycie na zawodach, w których uczestniczyłem oczywiście jako dziennikarz, ale jakoś za komandosami nadążałem, zostawały mi notatki, niewielkie reportażyki. O wielu rzeczach wtedy się nie pisało lub pisało się z kluczem .
 Moje notatki były pełne dotyczyły wszystkich zjawisk, wszystkich spraw. I pewnego dnia, jak to się mówi, wysypały mi się pod nogi. Tak właśnie wyszła nam z Arkadiuszem ta książka z pozbieranych notatek i naszych rozmów.
Skorzystaliśmy też z pomocy weteranów Bydgoskich, czyli jest to ten pierwszy okres książki jest to 56. Kompania w Bydgoszczy, byłem na kilku spotkaniach z ludzkimi z którymi się pamiętamy do dziś dnia. Resztę uzupełniłem notatkami, w sumie przez ten świat przejechaliśmy we dwóch z Arkiem wspomagani przez kolegów.
 
Dlaczego właśnie teraz chce pan wydąć tę książkę?
Wbrew pozorom nie ma tu żadnego podłoża politycznego, ideologicznego. W książce chcemy odsłonić to, co było w tej kompanii najpiękniejsze. Dzisiaj jest to taki etap, kiedy jest wydawnictwo, które chce to wdać, są jakieś pieniądze i jest trochę wolniejszego czasu.
 
Czy w książce są rozrachunki z czasami, które minęły?
W tej książce jest parę rozrachunków Arka Kupsa z którego zrobiono ucznia kilku wielkich mistrzów z którymi się gdzieś tak zetkną, albo łączyły go jakieś sprawy. Arek mówi, czyim jest uczniem, a czyim nie jest. Co zawdzięcza sobie, a co innym jest tu dużo jego osobistych spraw.
 Są tu też moje osobiste sprawy, bo dziennikarz w tym towarzystwie stanowił zawsze prześmiewisko i ja miałem tam pseudonim „przekręt”, „płatny kłamca” i jednego nie mogli darować, ja trafiłem do kompanii ze sportu wyczynowego bardzo dużo biegałem na długich dystansach, dawałem sobie radę i nadążałem za nimi, a byłoby tak przyjemnie przenieść tego dziennikarza tak na noszach do jednostki. Więc też jest tu jakiś mój osobisty rewanż za to.
 
Czy ta książka to, coś osobistego?
Jest to w pewien sposób książka sentymentalna, powrót do młodych lat, które zawsze przyjemnie się wspomina, coś zupełnie innego, ludzie pozbierani inteligentni, dążący do wspólnego celu.
Książka „Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej” jest jednocześnie w pewien sposób historią i opowieścią o przygodzie. Jest zebraniem naszej pamięci, naszych myśli i notatek
Są to opowieści, które przechodzą przez 56. KS i dotykają spraw najważniejszych.
 
O czym jest książka „Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej”?
Jest w tej książce historia 56. Kompanii Specjalnej, kiedy to do Bydgoszczy przyjeżdża grupka młodych ludzi z Dziwnowa z Batalionu Szturmowego i sygnałem jest zdechły szczur wiszący na klamce, otwierają i wchodzą za nie i tak zaczyna się kompania.
 Jest tu również porażka kiedy to panowie oficerowie szykują się na wyższe etaty, bo będzie rozwijana kompania do batalionu. Nagle okazuje się, że od dziś jej niema. Jest to książka która mówi jak durny był to pomysł, jak idiotyczny, bo zaraz po rozwiązaniu tej kompanii ściąga się z powrotem ludzi z równych jednostek gdzie ich rozpędzono, rozrzucono, jakby granat wybuchł i używa w ćwiczeniach do porywania wyższych oficerów, do porywania amunicji artyleryjskiej, ludzi, samochodów.
W książce jest też o kobietach, ale tak bardzo delikatnie, bo jest to temat bardziej drażliwy niż sprawy polityczne.
 Jest bardzo dużo dobrej przygody, chyba każdy młody człowiek chce zostać komandosem, w książce „Mjr Kups o 56.Kompanii Specjalnej” znajdzie, co to jest komandos. 
Dziękuję za rozmowę.
 
Mekka Mjr Arkadiusza Kupsa.
 
O książce „Mjr Kups o 56. Kompanii Specjalnej” Piotra Bernabiuka z majorem Arkadiuszem Kupsem szefem szkolenia 56. Kompanii Specjalnej ze Szczecina rozmawia Olena Suchanowa-Kosiorek z wydawnictwa książkowego Red Horse.
 
Panie majorze, skąd zrodził się pomysł na napisanie książki?
Pomysł zrodził się na kolejnej selekcji, gdzie z gronem instruktorów, z których większość wywodzi się ze Szczecina z tej jednostki specjalnej, w trakcie rozmowy ktoś rzucił pomysł, że należałoby spisać wspomnienia, historię jednostki, historię działań specjalnych w kraju i tak rodziła się idea powstania książki o 56. Kompanii Specjalnej.
 
Dlaczego książka wychodzi właśnie teraz?
Okres, który minął od rozwiązania 56. Kompanii Specjalnej, 46. i 62, jest tak dużym okresem, że chyba trzeba przypomnieć ludziom, że oprócz GROM-u i I1 Pułku Komandosów w tym kraju były jeszcze inne jednostki specjalne i uważam, że niezłe, jak na tamte czasy. To z tych jednostek częściowo zbudowano dzisiejsze siły specjalne.
Wokół działań specjalnych obrosła masa legend. Chodziło mi o to, by pokazać początki: jak powstawał GROM, jak powstał pułk specjalny komandosów, skąd wzięła się formoza.
 
Czy to coś osobistego ?
Ta książka jest dla mnie przede wszystkim spojrzeniem z pewnym dystansem na to, co robiłem przez wiele lat, na ludzi, z którymi pracowałem, którzy przeszli przez działania specjalne, którzy dzisiaj doszli do pewnego rodzaju stanowisk, tacy ludzie, jak Ge.Kempara, gen. Polko, który przeszedł przez Dziwnów i Lubliniec, dowodził GROM-em, płk Patalong, który zaczynał w 56 Kompanii Specjalnej   dziś dowodzi GROM-em. Dla mnie to też powrót do źródeł, oficerem nie zostaje się kiedy dostaje się gwiazdki, tylko kiedy czuje się żołnierski ,,smród’’, zmęczenie i wykuwa się swój zespół niejednokrotnie w bólu i nie zawsze przy poparciu otoczenia.
 
O czym dowiemy się z książki?
Książka jest głównie o ludziach, którzy tworzyli działania specjalne w tym kraju. Jest w tej książce trochę „Paragrafu 22”, pokazuje wojsko nie od strony parad, statystyk, pokazuje jak wyglądają działania specjalne, jak wykuwa się zespół ludzki, jakie są problemy, pokazuje tych ludzi prawdziwych, od kuchni, nie z telewizji, to chyba jest w tej książce najciekawsze. Pokazuje przedsięwzięcia które wcześniej nie ujrzały ,, światła dziennego’’-Kaskady, akcje Ośmiornica, ochronę Papieża-Zorza i wiele innych. Nie wszystko oczywiście bo nawet dziś o wszystkim pisać nie możemy.
 
Co zawdzięcza Pan 56. Kompanii Specjalnej?
56. Kompania Specjalna dla mnie, mogę powiedzieć, że w pewnym momencie, była takim złapaniem Boga za nogi, to była taka Mekka, gdzie można było szkolić się według najwyższych wzorców, gdzie można było zobaczyć, jak wyglądają prawdziwe, realne działania specjalne.
Wszystkiego, czego nauczyłem się w życiu: ciężko pracować, wierzyć w przyjaźń, wierzyć w ludzi, przede wszystkim czuć pewnego rodzaju blichtr oficerski, tego wszystkiego nauczyłem się właśnie w Szczecinie, w 56. Kompanii Specjalnej.
 
A fotografie umieszczone w książce?
Jest bardzo mało materiałów z tamtego okresu, dlatego, że nikt sobie w czasie działań specjalnych, w czasie ćwiczeń nie robił zdjęć, bo nie było czasu, nikt tam nie zajmował się takimi rzeczami i to, co udało się wyszperać, to są ujęcia ludzi, którzy często już nie są z nami. Fotografie w książce, to prawda o tamtych czasach, o ludziach, o tym, co było. Dziś armia jest inna, wtedy oficer służył i spędzał poza domem ¾ roku mając za priorytet szkolenie.
 
Panie majorze, na koniec naszej rozmowy pytanie wojskowe, czym dla Pana jest Ojczyzna?
 
Jeżeli ktoś ma 18 lat i marzy o tym, żeby wyjechać i zostać żołnierzem amerykańskim, to dla mnie jest to sprzedawanie się. Tam gdzie są prochy twojego ojca, dziada, gdzie urosłeś, wychowałeś się, tam jest twoja Ojczyzna. Ojczyznę trzeba czuć, czuć każdego dnia i to dla niej zakłada się mundur.
 
Dziękuję za rozmowę.

Książka jest do nabycia w sieci sklepów Empik i na stronie: www.merlin.pl.



Udostępniający: achim
Czas udostępnienia: 2007-09-11 12:33:26
Czas wytworzenia: 2007-09-11 12:33:26
Lista artykułów

Artykuł należy do kategorii:  Z życia Wojska

Komentarze
Konkursy i ogłoszenia
2011-04-27 15:31:00
KONKURS - Dzień Flagi Rzec
Zapraszamy młodzież szkolną do udziału w konkursie! Więcej >>
2011-04-11 11:34:00
Regulamin VIII Przeglądu P
Zapraszamy do pobrania Regulaminu w formacie pdf. Więcej >>
2011-04-07 13:07:16
Konkurs Literacki "Ikarowe
Klub Sił Powietrznych oraz Wojskowe Stowarzyszenie Społeczno-Kulturalne „SWAT” ogł... Więcej >>