Niniejsza strona do poprawnego działania używa cookie. Więcej w polityce prywatności. Rozumiem, zamknij pasek.








Ekstremalne zimowisko

| Autor: kpt. Krzysztof Plażuk
Na przełomie stycznia i lutego br. grupa polskich żołnierzy uczestniczyła w dwóch  kursach, które przeprowadzono w ekstremalnych warunkach pogodowych w Centrum Szkolenia Zimowego Armii Szwedzkiej nieopodal miejscowości Arvidsjaur na północy Szwecji. Wśród dziesięciu żołnierzy w szkoleniu wzięło udział dwóch oficerów z Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych we Wrocławiu. Kpt. Tomasz Malimon i por. Daniel Bobrowski spędzili w Szwecji niemal miesiąc i obaj podkreślają, że był to niezwykle intensywny i jednocześnie ciekawy okres ich służby.
 
Oprócz Polaków w Szwecji zameldowali się: Niemcy, Francuzi, Portugalczycy, Belgowie, Austriacy, Estończycy, Belgowie i Szwajcarzy. Na kursie nie zabrakło również przedstawicieli gospodarzy, którzy co roku organizują podobne szkolenia, stawiając sobie za szczyt ambicji utworzenie właśnie w Arvidsjaur europejskiego centrum szkolenia zimowego. Trzeba przyznać, że warunki klimatyczne panujące w tym rejonie Skandynawii oraz niesamowity bagaż doświadczeń, jaki zebrali na przestrzeni lat szwedzcy żołnierze, tworzą solidne podwaliny praktycznej realizacji wspomnianych zamierzeń.
 
Na zaśnieżonym poligonie, w niezwykle malowniczej leśnej scenerii wśród setek jezior nasi żołnierze przy mrozie dochodzącym w nocy nawet do minus 36°C zmagali się z siłami natury i własnymi słabościami. W czasie podstawowego kursu działania w ekstremalnych zimowych warunkach (Basic Winter Course) szkolonych zapoznano najpierw ze sprzętem i pokazano techniki poruszania się w ośnieżonym terenie, potem odbyły się wykłady poświęcone hipotermii, tj. reakcjom organizmu ludzkiego, kiedy temperatura ciała spada poniżej 35°C. Po dawce teorii przyszła kolej na praktyczne zweryfikowanie wiedzy. W trakcie wielokilometrowych marszów w dzień i w nocy sprawdzano umiejętność orientowania się w terenie, pozyskiwano naturalne pożywienie, doskonalono zachowanie się podczas krótkich i długich przerw, a wszystko po to, by …nie przemarznąć i być gotowym do wykonywania dalszych działań! – Gdy mieliśmy około 40 min. odpoczynku, kopaliśmy tzw. lisie jamy (fox hole), które dawały dobrą osłonę przed wiatrem. Dzięki temu można było rozpalić ognisko, przyrządzić posiłek, i - co najważniejsze - uzupełnić termosy ciepłą herbatą - mówi por. Bobrowski. Okazało się, że zimą w takich warunkach człowiek powinien wypijać dziennie aż 5-6 litrów płynów, najlepiej oczywiście ciepłych. - To dosyć zaskakujące, bo wyszło na to, że latem możemy dostarczać naszemu organizmowi mniej wody, by prawidłowo funkcjonował - dodaje porucznik Bobrowski. To nie ostatnie interesujące spostrzeżenie. Okazało się, że jeśli chodzi o ubieranie się trzeba pamiętać o zasadzie: co za dużo, to nie zdrowo. Żołnierze, owszem, wkładali na siebie kilka warstw ubrań, ale zbyt ciepły zestaw powodował nadmierne pocenie się, co w konsekwencji - w tak niskich temperaturach - mogło skończyć się przemarznięciem. Najbardziej ekstremalnym zajęciem była kąpiel w lodowej przerębli. – Nie da się ukryć, że było to niecodzienne doznanie. Wiele nietuzinkowych sytuacji było moim udziałem, ale takiej kąpieli w Polsce nie zażywałem – żartuje, wspominając tamte chwile, kpt. Malimon. – Po kolei, każdy z nas wskakiwał do lodowatej wody zanurzając się po czubek głowy. Po wypłynięciu na skraj przerębli instruktor komunikował się ze szkolonym, a kiedy upewnił się, że wszystko jest OK, pozwalał wyjść z wody. Następnie biegliśmy kilkadziesiąt metrów, żeby rozpalić ognisko. W momencie, gdy pojawiały się płomienie mogliśmy się przebrać - relacjonuje wykładowca z WSOWL. Niemal tydzień żołnierze spędzili w polu, nocując pod gołym niebem w różnych warunkach: na śniegowym łożu (tzw. „lonely wolf”) czy pod koronami świerków. Po zakończeniu kursu nasi żołnierze mieli trzy dni wolne od zajęć szkoleniowych, w czasie których szlifowali technikę poruszania się na nartach biegowych.
 
Następne szkolenie rozpoczęło się od krótkiego repetytorium z dotychczas nabytej wiedzy o zasadach przetrwania w trudnych zimowych warunkach. Potem przyszła kolej na zapoznanie się z wykorzystywanymi przez szwedzką armię karabinkami AK5, przystrzeliwanie broni, zgromadzenie i dopasowanie ekwipunku. Na poligonowej strzelnicy wykonywano strzelania z różnych postaw, większość na nartach. Odbył się również pokaz broni wykorzystywanej przez Szwedów oraz warunków ochronnych, jakie daje śnieg.
- Mogliśmy na własne oczy zobaczyć jak skutecznie chronieni są żołnierze operujący na stanowisku ogniowym wykonanym w odpowiednio przygotowanym śniegu. Pociski wystrzeliwane z 7,62 mm karabinu maszynowego nie były w stanie przebić dobrze ubitej 1,5 metrowej warstwy śniegu - mówi por. Bobrowski.Żołnierze uczyli się poruszania skuterem śnieżnym i zdobywania pożywienia m.in. łowili ryby w przerębli i oprawiali renifera.
W dalszej kolejności kursanci szkolili się w patrolowaniu terenu oraz procedurach działania drużyny na wypadek kontaktu z przeciwnikiem oraz w zajmowaniu różnych pozycji ogniowych pododdziału z wykorzystanie nart i rakiet śnieżnych. W końcu 24 żołnierzy plutonu szkoleniowego podzielonych na zespoły wyruszyło na kilkudniowe ćwiczenia w dziewiczym terenie i tak naprawdę rozpoczął się kurs zimowych działań taktycznych (Tactical Winter Course). Działania rozpoczęto od wybudowania bazy wypadowej. Nocami ćwiczono pełnienie służby wartowniczej i patrolowej, co w tak ciężkich warunkach pogodowych było naprawdę trudnym zadaniem. Na tym etapie szkolenia bardzo przydatna okazała się wiedza z wcześniejszego kursu. – Stojąc na posterunku układaliśmy warstwę gałązek świerkowych pod buty, żeby nie mieć bezpośredniego kontaktu ze śniegiem - przy minus 30°C stopy niesamowicie szybko przemarzają. Ważne również było natychmiastowe strzepywanie śniegu z umundurowania, szczególnie z okolic szyi, zanim - pod wpływem ciepłoty ciała - zacznie się on topić a potem po prostu zamarzać – relacjonuje kpt. Malimon.Kursanci spali w namiotach, w otulinie gałęzi świerków pod konarami drzew, czy wybudowanych przez siebie „quincy”, czyli schronieniach w śniegu przypominających igloo. – Pamiętam, że jednej nocy temperatura spadała do minus 36°C, a my, w naszym „quincy”, mieliśmy zaledwie 4 kreski poniżej zera. Było to najcieplejsze miejsce, w jakim spędziliśmy noc – wspomina kpt. Malimon. Podczas zajęć żołnierze otrzymali zadanie zdobycia półwyspu na jednym z jezior. Poszczególne zespoły działały na swoich kierunkach, każdy wykonując cząstkowe zadania plutonu. Sprawdzano zgranie się zespołów, technikę poruszania się na nartach, wykonywano kolejne strzelania. Zajęcia odznaczały się dużym stopniem dynamiki, a prowadzący szkolenie dbali, by każdy z zespołów mógł parokrotnie sprawdzić się w różnych rolach: atakując lub broniąc obiekt. Co ważne w trakcie ćwiczeń używano ostrej amunicji, tak więc szkoleniowe działanie odzwierciedlało realną sytuację bojową.  

- Dobrze byłoby gdyby nasi dowódcy drużyn i plutonów posiadali wiedzę i umiejętności z zakresu kursów, jakie przeszliśmy w Szwecji. Z pewnością pomogłoby to uniknąć ewentualnych odmrożeń na zajęciach w polu prowadzonych w niskich temperaturach – podsumowuje kpt. Malimon, który zanim przyszedł do WSOWL na stanowisko wykładowcy Zakładu Rozpoznania i Walki Elektronicznej przez parę lat dowodził kompanią rozpoznawczą. Póki co olbrzymi bagaż doświadczeń, jaki przywieźli ze sobą obaj oficerowie jest na bieżąco przekazywany słuchaczom wrocławskiej szkoły oficerskiej. 26 marca br. w Górach Izerskich zakończono cykl zajęć programowych dla słuchaczy jednorocznego Studium Oficerskiego specjalności rozpoznanie. W czasie tygodniowego szkolenia studenci doskonalili prowadzenie rozpoznania w terenie górskim oraz elementy działań specjalnych. Jednym z wykładowców był właśnie kpt. Tomasz Malimon, a zajęcia obserwowali dwaj oficerowie z Królewskiej Akademii Armii Szwedzkiej. - Naprawdę warto było pojechać na to ekstremalne zimowisko w mroźnej Skandynawii. Warto też pamiętać o starej, sprawdzonej zasadzie: im więcej potu na ćwiczeniach, tym mniej krwi w boju -  przekonuje kpt. Malimon.

@##cmd=file;file='BWC _1.JPG'##@ @##cmd=file;file='TWC 30_1.jpg'##@